W zachodniej części Piekar Śląskich wznosi się kopiec, który ma w sobie coś z krakowskiego Kościuszki, ale opowiada zupełnie inną historię. To Kopiec Wyzwolenia – ziemny pomnik sypany przez pięć lat przez tysiące ludzi, którzy przywozili ziemię z całej Polski. Miejsce, gdzie przed II powstaniem śląskim składano przysięgi, dziś oferuje panoramę miasta i kawałek historii, której nie każdy się spodziewa.

Stoi na najwyższym punkcie miasta, 356 metrów nad poziomem morza. Spod szczytu, gdzie powiewa flaga, widać cztery strony świata.

Historia kopca – od pomysłu do realizacji

Pomysł pojawił się po raz pierwszy już w 1883 roku, kiedy Wawrzyniec Hajda chciał uczcić 200. rocznicę przemarszu wojsk Jana III Sobieskiego przez Piekary. Władze pruskie szybko to udaremniły, a samemu Hajdzie wytoczono proces za podburzanie do manifestowania polskości. Idea usnęła na kilkadziesiąt lat.

Wróciła w sierpniu 1930 roku podczas zlotu powstańców śląskich, gdy do miasta przyjechali Lwowianie z komendantem Kazimierzem Florkiem na czele. To on zaproponował wzniesienie pomnika, a Stanisław Mastalerz – sekretarz Związku Powstańców Śląskich i mieszkaniec Piekar – rzucił hasło, żeby tym pomnikiem był kopiec. Pomysł zyskał aplauz, ale na realizację trzeba było poczekać.

Do dzieła przystąpiono dopiero dwa lata później. 17 września 1932 roku wmurowano akt erekcyjny, a z piekarskiej bazyliki ruszyły tłumy w kierunku Kocich Górek – miejsca wybranego nieprzypadkowo. To tam powstańcy składali przysięgi przed drugim powstaniem śląskim, tam ćwiczył „Sokół” i tam zginął jeden z pierwszych powstańców. Blisko granicy polsko-niemieckiej, na symbolicznym terenie.

Budowa ludowa – pięć lat wspólnej pracy

Kopiec sypano przez pięć lat. Pracowali przy nim mieszkańcy Piekar i Szarleja, przyjeżdżały delegacje z całego kraju i z zagranicy. Byli tam powstańcy wielkopolscy, uczestnicy powstania styczniowego z 1863 roku, ludzie z Radomia, Warszawy, Krakowa, Kielc, Płocka, Gdańska, Sandomierza. Przyjechali rodacy z Opolszczyzny, z Francji, Belgii, nawet ze Stanów Zjednoczonych.

W 1936 roku delegacje przywiozły ziemię z miejsc pamięci walk o Polskę. Są tu urny z ziemią znad Bałtyku – z Helu i Gdyni, z miejsc bitew powstańców wielkopolskich, spod Olkusza, z Góry Świętej Anny, z Grunwaldu, Cedyni, Głogowa, z trójkąta trzech zaborów. Kopiec projektu inżyniera E. Zaczyńskiego ma średnicę podstawy 64 metry i wznosi się 20 metrów od poziomu gruntu.

Kilka razy na placu budowy pojawił się Wojciech Korfanty. To był projekt, który łączył pokolenia i regiony.

Kopiec miał upamiętnić dwa wydarzenia: 250. rocznicę odsieczy wiedeńskiej Jana III Sobieskiego i przemarszu jego wojsk przez Piekary w 1683 roku oraz 15. rocznicę przyłączenia wschodniej części Górnego Śląska do Polski.

Uroczyste otwarcie w 1937 roku

20 czerwca 1937 roku, w rocznicę wkroczenia wojsk polskich na ziemie śląskie, odbyło się uroczyste poświęcenie Kopca Wyzwolenia. Przemówienie wygłosił Jan Lortz, przewodniczący Komitetu Budowy i dowódca rozbarskiego batalionu. Kopiec poświęcił ksiądz prałat Wawrzyniec Pucher w obecności wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego i wojewody śląskiego Michała Grażyńskiego.

Była to wielka patriotyczna manifestacja. Kopiec stał się symbolem walk powstańczych i dążeń Ślązaków do powrotu do Polski.

Co zobaczysz na miejscu

U podnóża kopca stoi krzyż i znajdują się tablice oddające cześć Wojciechowi Korfantemu oraz powstańcom śląskim. Na szczyt prowadzi wąska kamienna ścieżka – spacer zajmuje kilka minut i nie wymaga specjalnej kondycji. Wejście jest łagodne, można tu przyjść z dziećmi czy starszymi osobami.

Na szczycie powiewa polska flaga, a obok ustawiono lunetę, przez którą można przyjrzeć się panoramie. Przy dobrej widoczności widać naprawdę sporo – Piekary i okoliczne miasta konurbacji górnośląskiej rozciągają się na wszystkie strony świata. To najwyższy punkt w granicach miasta.

Miejsce ma w sobie spokój. Nie ma tu tłumów turystów, hałasu ani komercji. Można przyjść, wejść na górę, popatrzeć i pomyśleć. Albo po prostu usiąść na ławce i odpocząć.

Dla kogo to miejsce

Kopiec Wyzwolenia to punkt na mapie przede wszystkim dla miłośników historii – tych, którzy chcą zobaczyć coś więcej niż muzeum za szybą. To miejsce autentyczne, zbudowane rękami ludzi, którym zależało na upamiętnieniu walk o polskość Śląska.

Sprawdzi się też jako cel spaceru dla rodzin z dziećmi. Wejście nie jest wymagające, parking jest tuż obok, a na szczycie można skorzystać z lunety, co zwykle młodszym zwiedzającym się podoba. To też dobry punkt widokowy dla tych, którzy lubią patrzeć na miasta z góry.

Miłośnicy pieszych i rowerowych wycieczek mogą włączyć kopiec w dłuższą trasę. Przez teren przechodzi niebieski Szlak Powstańców Śląskich (Via Regia – Droga św. Jakuba), a niedaleko przebiega czerwony szlak rowerowy łączący Sławków z Krzanowicami. Kopiec można potraktować jako jeden z przystanków na szlaku, a nie jedyny cel.

Miejsce, gdzie stoi kopiec, to Kocie Górki – teren, na którym przed II powstaniem śląskim powstańcy składali przysięgi i gdzie zginął jeden z pierwszych powstańców śląskich.

Renowacja i współczesność

Przez lata kopiec niszczał. W latach 90. XX wieku wśród mieszkańców Piekar powstał Społeczny Komitet Renowacji Kopca Wyzwolenia Śląska. Spotkanie założycielskie odbyło się 31 stycznia 1997 roku. Komitet wystosował apele do gmin Górnego Śląska o wsparcie finansowe, wykonano badania geologiczne oraz dokumentację techniczną.

Dzięki tym działaniom kopiec został odnowiony i dziś prezentuje się znacznie lepiej niż pod koniec ubiegłego wieku. W 2007 roku, w 70. rocznicę poświęcenia, prezydent Piekar Śląskich powołał kolejny Społeczny Komitet, który miał dbać o miejsce pamięci.

Kopiec pozostaje jednym z symboli miasta i ważnym punktem dla tożsamości lokalnej społeczności.

Informacje praktyczne – jak dojechać, ile kosztuje

Wstęp na teren kopca jest bezpłatny. Można go odwiedzić przez cały rok, przez całą dobę. Nie ma tu biletów, bramek ani godzin otwarcia.

Dojazd samochodem: Kopiec znajduje się przy ulicy Do Kopca Wyzwolenia (wcześniej droga nr 911). Pod kopcem czeka duży, bezpłatny parking. Z parkingu na szczyt to kilka minut spaceru.

Dojazd pieszo lub rowerem: Przez teren przechodzi niebieski Szlak Powstańców Śląskich (Via Regia – Droga św. Jakuba). Niedaleko przebiega czerwony szlak rowerowy Sławków–Krzanowice. Kopiec można łatwo włączyć w dłuższą wycieczkę po regionie.

Czas zwiedzania: Sam spacer na szczyt i zejście to około 15-20 minut. Jeśli chce się popatrzeć przez lunetę, poczytać tablice i posiedzieć, warto zarezerwować pół godziny, może 45 minut.

Co zabrać: Wygodne buty wystarczą – ścieżka jest kamienna, ale nie stroma. W słoneczne dni warto mieć nakrycie głowy, bo na szczycie nie ma cienia. Jeśli ktoś lubi robić zdjęcia panoram, aparat lub telefon się przyda.

Kopiec Wyzwolenia to miejsce, które nie krzyczy o uwagę, ale ma w sobie więcej treści niż niejeden głośny punkt turystyczny. Warto zajrzeć, zwłaszcza jeśli interesuje kogoś historia Śląska i powstań, które zmieniły granice Polski.